Rozmowa

 

On jest odległy o

lekki oddech. Głowa

chowa mu się w ramiona

jak ostrze sprężynowego

noża. Mówimy do

siebie, lecz słowa

są słabsze niż oddech.

Niby jestem zainteresowany, 

niby on też. Ta brzytwa

przy jego karku,

to chyba nie moja?

 

***

Szybom zarosła skóra i już nie

widzę, ta przesolona zupa na mojej wycieraczce

wypuściła pędy i śmierdzi. Teraz wiem,

że dawno cię nie było, a jeszcze przed

chwilą słyszałem głos i twoje ulubione:

nie, nie, nie. I nawet drzwi nerwowo

drżały, pękały podniebienia szklanek, latały

ufo-spodki. Mikołaj z butelki po coli mówi,

że niedługo świat się zbieli i będą święta.

Czarna sąsiadka wynosi na śmietnik ogołoconą 

choinkę? Światło kruszy się w moim oku. 

 

 

***

Popiół z nieba

się zdeszczył, co leżało

wsiąkło. Czerni i szarzy

się teraz niebezpiecznie

depresyjnie. Czwarta trumna,

sunie wolno, kołysząc się zalotnie jakby

miała biodra. Przybyło gówien

na parapecie i na aucie. Któregoś

dnia wyszoruję to wszystko 

do krwi. Wszystko

 

***

Wiślną w Planty, na ławeczkę

z babcią gryzącą. Czas 

ucieka a ona nie przychodzi.

Jeżeli nie, to pójdę sam

na Kopiec Kościuszki. Zobaczę

w jakich dymach dzisiaj

smaży się to,

co powstało z mojego żebra. 

 

***

Z sufitu w łazience pociekło

parę żółtych kropli. Przyszli,

przybili. Potem

znów pociekło, tyle że,

brunatnoczerwone jak krew. 

2018 - Mariusz Czyżowski

Realizacja: Biznes Help